• Kaplica w hospicjum

    W stacjonarnym Hospicjum im. św. Jana Pawła II w Bielsku-Białej w centralnym miejscu jest kaplica. To dzieło małżeństwa Ewy i Piotra Kłosków prowadzących pracownię plastyczną w Buczkowicach. Wszystkie elementy tej pięknej kaplicy zaprojektowali, wykonali i sponsorowali. 

    – Prowadzę działalność artystyczną od czasu ukończenia studiów na UŚ – Wychowanie Plastyczne w Cieszynie. Wiedzieliśmy, że wykonaniem takiego dzieła jak Hospicjum ks. Piotr Schora nosił się od wielu lat. Gdy wszystkie formalności w końcu zostały zakończone i inwestycja ruszyła, zaczęliśmy zastanawiać się w jaki sposób będziemy mogli dołączyć naszą cegiełkę z dziedziny, w której działamy. Padła propozycja ze strony ks. Piotra, wykonałem kilka projektów kaplicy i jeden został wybrany i zrealizowany przy stałej pomocy i doradztwie ks. Piotra. Jednym z pomysłów było, aby szybę na ścianie frontowej połączyć z całością kaplicy. To się udało. Wystrój kaplicy jest naszą cegiełką dla Hospicjum – mówi Piotr Kłosek.

    Można było podziwiać ją podczas inauguracyjnej Mszy św. 2 października 2016 r. od której Hospicjum rozpoczęło działalność. Eucharystii, po odmówionej Koronce do Bożego Miłosierdzia, przewodniczył proboszcz katedry św. Mikołaja ks. Antoni Młoczek w koncelebrze z księżmi salwatorianami Piotrem Schorą, Tadeuszem Słoniną i Januszem Barglikiem. W kazaniu ks. Antoni podkreślił, że dzięki ofiarności ludzi dobrej woli niemożliwe stało się możliwe. Inicjatywę wybudowania Hospicjum podjęto 12 lat temu bez środków, a jednak się udała. Obecnie budynek jest wykończony i wyposażony dzięki przychylności wielu instytucji i ludzi, którzy ofiarowali swoje umiejętności, czas, środki materialne i modlitwę.

    Mszę św. uświetnił zespół muzyczny z parafii pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Świata z Mikuszowic.

    Hospicjum rozpoczęło już swą działalność ze środków charytatywnych. Nie uzyskało kontraktu z Narodowego Fundusz Zdrowia. Nadal wymaga wsparcia ludzi dobrej woli. Trzeba się modlić, aby ich nie zabrakło.

    Tekst i fotografie: Urszula i Andrzej Omylińscy